Fotele pod ścianę, stół w kącie już stoi,
Wyciągam ze strychu te stare winyle,
Igła już trzeszczy, ruszyła machina,
Zaraz się u nas zabawa zaczyna!
U Tadeusza prywatka od lat,
Parkiet w salonie, herbata i gin,
Nawet gdy w skroniach przyprószył już szron,
Dopóki w głośnikach pulsuje ten ton —
Tańczymy do rana, bo młodość to stan,
W którym nikt z nas nie liczy już ran!
Sąsiedzi pukają? To wejdą na chwilę,
Niech zdejmą płaszcze, tu miejsca jest tyle,
Ktoś zgubił rytm, ale nikt się nie śmieje,
W tych czterech ścianach znów młodość szaleje.
U Tadeusza prywatka od lat,
Parkiet w salonie, herbata i gin,
Nawet gdy w skroniach przyprószył już szron,
Dopóki w głośnikach pulsuje ten ton —
Tańczymy do rana, bo młodość to stan,
W którym nikt z nas nie liczy już ran!
Igła już cichnie, za oknem świt,
Jeszcze po jednym — i wracamy w rytm!
U Tadeusza prywatka od lat,
Niech jeszcze zatańczy cały nasz świat!